sobota, 24 lutego 2018

W kilku słowach o: Simon oraz inni homo sapiens - Becky Albertalli



Tytuł: Simon oraz inni homo sapiens 
Autor: Becky Albertalli
Wydawnictwo Papierowy Księżyc 
Liczba stron: 300
Moja ocena 8/10

Hej.
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam o książce, która sprawiła, że moje zimne serce zaczęło bić szybciej. Simon oraz inni homo sapiens opowiada historie tytułowego Simona, chłopak jest gejem. Poznajemy go w momencie, kiedy zostaje wciągnięty w szantaż, jego sekret może zostać ogłoszony całej społeczności szkolnej lub przystanie na propozycje szantażysty, Martina.

Książkę przeczytałam jednym tchem, nie mogłam się od niej oderwać, ale także nie chciałam jej kończyć. Pod koniec książki muszę przyznać, że wyszła ze mnie yaoistka ( do której nie chce się przyznać), banan na twarzy do samego końca książki. Czułam się dokładnie tak samo, jak przy oglądaniu Yuri on ice.

Od samego początku polubiłam Simona oraz większość bohaterów, ale jednak to z nim poczułam taką fajną więź. Podobały mi się także relacje pomiędzy bohaterami, choć wydaje mi się, że niektóre sytuacje były za mało pokazane. Kiedy już cała szkoła Simona dowiedziała się o jego orientacji, czekałam, aż bomba wybuchnie, ale tu były niby jakieś małe zaczepki i wyzwiska typu "pedał" ale na tym się skończyło. Znając ludzi z mojej byłej szkoły, na tym by się to nie skończyło. Cholernie mnie irytuje, kiedy ktoś jest ślepo zapatrzony w swoje nietolerancyjne poglądy. Jak można oceniać człowieka tylko po tym, że jest odmiennej orientacji, innej wiary, czy też, że ma inny kolor skóry niż on sam.

Dlatego chciałabym, żeby jak najwięcej osób przeczytało historie Simona, zachęcam, bo książka sprawia wrażenie, że książka otacza nas ciepłem i nadzieja. Mam nadzieje, że jako tako ta recenzja mi wyszła po takim czasie niepisania.


Piosenka która mi towarzyszyła w trakcie czytania :



poniedziałek, 10 lipca 2017

W tym momencie to już koniec. Do zobaczenia wkrótce...

Hej kochani.

Na ten moment ten post jest moim ostatnim. Przez kilka dni będąc wyjazdach, dużo myślałam co zrobić z blogiem i postanowiłam, że jak na razie to już koniec. Nie mam siły na pisanie, ani nawet na czytanie książek, a posty o mangach czy anime nie mają takiego zainteresowania. Pewna jestem jednego, że nie usunę bloga, on cały czas będzie czekał na to, aż pewnego dnia pozbieram się ze swojej niemocy czytelniczej.

W tym momencie chciałam wam bardzo podziękować za te trzy lata, za miłe słowa. Nie mogę uwierzyć, że poznałam tyle wspaniałych osób, w tym cudowną Tatiane z Lost In My Books, mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy. Instagram, fanpage oraz konto na Lubimyczytac.pl cały czas będą działać, jeśli ktoś chciałby coś napisać, czy odwiedzić to gorąco zapraszam.
Do zobaczenia za jakiś czas...


środa, 7 czerwca 2017

Przygarnij mnie! czyli trzecie urodziny bloga !

Hej dzisiaj mamy trzecie urodziny bloga, choć w tym roku bardzo źle idzie mi pisanie postów oraz czytanie książek, to postanowiłam, że i tak zrobię dla was "Przygarnij mnie!". Są dni, kiedy myślę nad tym, aby nie zakończyć przygody z blogiem i po prostu przestać blogować, ale wtedy też zaczyna mi być szkoda tego czasu i pracy, którą w to włożyłam.

Baner:


Żeby wgrać książkę, trzeba być obserwatorem bloga, polubić także  fanpage Crh+ czyli czytanie we krwi oraz instargrama czytaniewekrwi94, zgłosić się na dole w komentarzu i wkleić na swojego bloga baner. I odpowiedzieć, krótko na pytanie: Dlaczego akurat wybierasz tę książkę?
Ja wybiorę dwie osoby, które dostaną książkę.

W komentarzu na dole zostawiamy:

  • Zgłaszam się! 
  • Wybieram książkę: 
  • Dlaczego tę książkę wybrałam/em:
  • E-mail:
  • Obserwuję jako :
  • Polubiłam/em fanpage jako:
  • Udostępniłam/em baner ( zostaw link): 
  • Zostaw link do swojego bloga, bo chętnie go odwiedzę. 
Konkurs trwa od 07.06 od 25.06 !


Regulamin konkursu:
1. Organizatorem jestem ja, czytaniewekrwii.blogspot.com , nagrodą są książki,  które są na zdjęciu , książki są nowe.
2.Przygarnij mnie będzie trwać od 07.06 do 25.06  do północy. Zgłaszać się należy w komentarzu.
3.Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w ciągu kilku dni od za kończenia konkursu. 
4. W konkursie mogą brać udział wyłącznie obserwatorzy bloga.
5. Informacje o konkursie trzeba przesłać dalej, udostępnijcie na fb lub innych portalach. 
6. Wysyłka książek jest możliwa wyłącznie na terenie Polski.

wtorek, 30 maja 2017

W kilku słowach o: Razem na szczyt - Nika Vodickova



Hej!

Dzisiaj przychodzę do was z fanfikiem, czego nigdy nie robiłam, ale o tym muszę wam opowiedzieć, ponieważ jest naprawdę dobry. Kiedy wracałam z Zawiercia, nie zabrałam ze sobą żadnej książki, ani mangi, ani nawet nie miałam słuchawek, więc postanowiłam, że poczytam co na wattpadzie i znalazłam, nawet nie wiem, kiedy podróż mi minęła.

Razem na szczyt opowiada historie szesnastoletniej Eleny, która od zawsze podziwiała Viktora oraz Yuriego Plisetsky, którzy byli dla niej inspiracją. Kiedy dołącza do ich zespołu, pod okiem profesjonalnego trenera przygotowuje się do pierwszych w życiu zawodów.

Razem na szczyt wydaje mi się, że nie jest tylko dla fanów Yuri!!! on Ice, osoby nieznające anime nie będą miały raczej z tym problemu, a może dzięki temu sięgną właśnie po nie, aby zapoznać się z historią Yuriego Katsukiego i jego znajomych. Jeszcze nigdy z żadnym fanowskim opowiadaniem nie miałam tak, że wyczekiwałam każdego kolejnego rozdziału i nie mogę uwierzyć, że to już koniec. To zdecydowanie za szybko minęło.


Podobało mi się to, jak historia pięła się do góry, kiedy w końcu dotarliśmy na szczyt, było co podziwiać. Może historia niebyła dość zaskakująca, ale to jednak mi wcale nie przeszkadzało, bo czytanie tej historii było przygodą sama w sobie, było odprężeniem po różnych innych książkach, które mnie rozczarowały.

Oczywiście duży wpływ na mój odbiór miał jednak fakt, że całym sercem pokochałam anime oraz bohaterów i czytanie tego opowiadania cudownym dodatkiem, do którego mam ochotę wracać. W anime oczywiście pokochałam Viktora i z czasem także Yuriego Plisetskyego, ale czuję, że w dużym stopniu pokochałam też tego Yuriego stworzonego przez Nike.

Wierze także w to, że NikaVodickova da nam jeszcze nie jedno tak dobre opowiadanie i umili czekanie na kolejny sezon Yuriego. Gorąco zachęcam was na wattpada Niki.

Kochani wielkimi krokami zbliżają się trzecie urodziny bloga więc pytanie do was. Jaką książę chcielibyście wygrać ?




środa, 17 maja 2017

Oglądam anime: Yuri!!! on Ice


Tytuł : Yuri!!! on Ice
Reżyseria: Sayo Yamamoto 
Scenariusz: Mitsuro Kubo
Studio: MAPPA
Muzyka: Taro Umebayashi, Taku Matsushiba
Gatunek Anime: Sport, Komedia
Liczba odcinków: 12 
Długość odcinka: 24 minut 

Ohayo!

Dzisiaj mam dla was recenzje o pewnym wspaniałym anime, które niedawno skończyłam oglądać i nie mogę się pozbierać. Yuri!!! on Ice anime, które zawładnęło moim serduchem tak bardzo, że gdzie teraz nie spojrzę, to wszystko mi się z nim kojarzy.

Yuri!!! on Ice opowiada o Yurim Katsukim, który jest jedyną nadzieją Japonii na zdobycie zwycięstwa w Finale Grand Prix w łyżwiarstwie figurowym. Niestety kiedy jego występ kończy się porażką, załamany wraca do rodzinnego Kiusiu, zastanawiając się czy nie porzucić swojej kariery. Po pewny incydęcie niespodziewanie pojawia  się jego zaledwie kilka lat starszy idol, pieciokrotny mistrz świata Viktor Nikiforov (wszyscy kochają Viktora w tym ja <3<3), który proponuje mu pomoc. 



Oficjalny zwiastun Yuri!!! on Ice

Nigdy nie powiedziałabym, że będę oglądać anime o łyżwiarzach i w dodatku aż tak bardzo mi się spodoba. Nie wiem, co bardziej mi się podobało, czy muzyka, która jest naprawdę cudowna, czy same pokazy. Wiem na pewno, że relacja pomiędzy Yurim a Viktorem jest niesamowita, to jest kolejna para, której tak kibicowałam. Viktor jest wsparciem Yuriego, a Yuri jest motywacją Viktora, razem są jednością. Mam wrażenia, że Viktor bez Yuriego nie mógłby istnieć i na odwrót. Bo dzięki Viktorowi Yuri praktycznie wspiął się na sam szczyt, uwierzył w siebie, a dzięki temu zrozumiał, że nie jest sam, że ma oparcie nie tylko w Vikotrze, ale także w swojej rodzinie i przyjaciołach, poznał znaczenie miłości, zaś dzięki Yuriemu Viktor odnalazł na nowo swoją inspirację oraz chęć na dalszą walkę, aby nie porzucił swojej łyżwiarskiej kariery, dał mu nadzieję na dalszy happy end. Dobrze dobrze... Już powinnam skończyć się rozpisywać o ich wspaniałej relacji. Więc teraz skupmy się na jeszcze na jednym cudownym bohaterze tego anime i jest to drugi Yuri Plisetsky. Yuraśka jest tak jak Viktor Rosjaninem, ale Yuraśka jest młodym obiecującym łyżwiarzem z temperamentem. Kiedy Yuri Katsuki jest spokojnym, opanowanym bohaterem, tak drugi Yuri jest,jak wulkan nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie, jest dość nieufny, ma bardzo wąskie grono przyjaciół, można powiedzieć, że jest samotnikiem. Yuraśka nie miał zbyt wesołego dzieciństwa, jego matka nigdy nie miała czasu na to, aby się nim zajmować, a o ojcu chłopaka nic niewiadomo, za to miał oparcie w swoim ukochanym dziadku, przy który chłopak staje się zupełnie inny, łagodny. Cudowne jest to, że dziadek dla chłopaka jest jego osobistym agape. Bohaterowie są naprawdę cudowni, barwni, każdy z nich ma swoja historie, która jest bardziej lub mniej rozbudowana.




Trzeba także zaznaczyć, że to anime nie jest dla każdego, bo jeśli nie jesteś tolerancyjną osobą, która ma uprzedzenia do osób, które mają inną orientację seksualną, to nie polecam oglądać. Co prawda w anime nie ma rażących scen, ale sam fakt może niejedną osobę zniesmaczyć.




Jeśli moja opinia jeszcze was nie zachęciła, musicie zobaczyć zabawną, krótki filmik Bukiego o tym anime. A za tydzień mam dla was jeszcze coś związanego z Yuri !!!on ice.



wtorek, 18 kwietnia 2017

Kilka słów o : Cud chłopak - R.J. Palacio

Tytuł: Cud chłopak
Autor: R.J. Palacio
Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 416
Moja ocena: 8/10

Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać cudowną książkę, wtedy postanowiłam nie pisać o niej, ponieważ, bałam się, że za bardzo ją spłycę albo sama nie wiem, z tego samego względu nie pisze recenzji o Darach Anioła lub Diabelskich Maszynach, ale Cud Chłopak tak bardzo zapadł mi w pamięć, że chyba jednak muszę wam o niej opowiedzieć.Zanim przejdziemy do fabuły i innych rzeczy chce powiedzieć o okładce książki. Kiedy ją dostałam, do ręki byłam oczarowana nią. Szata graficzna i to, jak jest zrobiona, jest niesamowite. To, jak jest zrobiona, uniemożliwia zgięcia grzbietu co dla mnie, jest genialnym pomysłem i chciałabym, żeby wszystkie moje książki, które są na półce, żeby były tak wydane.August opowiada słowami, że nie jest zwykłym dzieckiem, bo przecież nikt nie patrzy na niego jak na zwykłą osobę. Jest inteligentnym, dowcipnym chłopcem, ale jego życie wyglądałaby całkiem inaczej, gdyby nie jeden zmutowany gen. Przeszedł w swoim dziesięcioletnim już dwadzieścia siedem operacji. Był otaczany kochającymi go ludźmi. Teraz rodzice postanawiają wysłać go do szkoły, przyjdzie mu się zmierzyć z różnymi reakcjami na jego wygląd, pozna co przyjaźni, dobrocią i wspaniałomyślnością, ale także jak zwykłym chamstwem i uprzedzeniami.Książkę przeczytałam w ciągu jednego dnia, czułam, jak płynę razem z historią, nie raz się śmiałam, ale też nie raz chwytała mnie za serce. Powiedziałam sobie, że muszę przekonać swoją młodszą siostrę, żeby ją przeczytała w trakcie wakacji. W trakcie czytania zastanawiałam się, czemu tak książka nie może, być lekturą szkolną, byłaby idealna. Podoba mi się w niej, że mamy kilka perspektyw, z której możemy poznać kilka opinii na temat Agusta. Sam główny bohater jest naprawdę niesamowity. Bardzo ciężko było mi się z nią pożegnać, czuję, że nie raz jeszcze po nią sięgnę.Gorąco wam ją polecam!



wtorek, 28 marca 2017

Czytam mange: Kamisama Hajimemashita - Julietta Suzuki


Tytuł: Jak zostałam bóstwem?! 
Tytuł oryginału: Kamisama Hajimemashita
Autor: Julietta Suzuki
Seria: Jak zostałam bóstwem?!
Wydawnictwo Studio JG 
Moja ocena: 9/10 

Ohayo!

Dzisiaj mam dla was kolejną mangę oraz anime, o którym chciałabym wam troszkę opowiedzieć, a może dzięki temu będziecie chcieli się z nimi zapoznać. Byłaby wtedy naprawdę, szczęśliwa, jeśli ktoś z was zapałał równie szaleńczą miłością do mang oraz anime.

Dzisiejszym tytułem jest Jak zostałam bóstwem?! autorstwa Juliett Suzuki, najpierw poznałam anime, w którym zakochałam się, od pierwszego odcinka wpadłam, na ten tytuł szukając, jakiegoś ciekawego anime po Diabolik Lovers. Z Jak zostałam bóstwem?! mam podobny problem, jak przy Kuroshitsuji, bo nie mam pojęcia co bardziej mi się, podobało anime czy może jednak manga, ponieważ manga nieznacznie się różni od anime. 

Anime oraz manga opowiada o nastoletniej Nanami Momozono, która nie ma lekko w życiu. Pewnego dnia jej ojciec zostawia ją z długami i znika, po czym dziewczyna zostaje eksmitowana ze swojego mieszkania i zostaje bez dachu nad głową. Nie ma żadnej innej rodziny do której mogłaby się udać. Nanami tego samego dnia ratuje dziwnego mężczyznę w parku przed psem. Mężczyzna o imieniu Mikage oferuje jej swój dom, przed odejściem pozostawia jej mapę oraz całuje ją w czoło. Dziewczyna jest oszołomiona, ale postanawia udać się na podany adres. Okazuje się, że to nie jest zwykły dom, ale świątynią, a Mikage okazuje się zbiegłym bóstwem, które naznaczyło dziewczynę jako swojego następcę. W świątyni zamieszkuje Tomoe, który jest chowańcem Mikage, nie ma zamiaru usługiwać nowej pani, która jego zdanie jest zasłaba, aby być bóstwem.

Anime, jaki i manga zauroczyła mnie swoim poczuciem humoru, a także cudownymi postaciami oraz kreską. Chyba nie ma bohatera, którego bym nie lubiła. Każda postać coś wnosi do fabuły, ma swoją historię, która poznajemy mniej lub bardziej. Moim największym faworytem jest Tomoe, który skradł mi serducho całym sobą. Kreska w mandze na początku jest dość prosta, dopiero z kolejnymi wydarzeniami staje się coraz ładniejsza, może nie jest tak szczegółowa, jak w Kuroshitsuji, ale też jest bardzo ładna. 



Za sobą mam już dziewiąty tomik mangi oraz wszystkie odcinki anime. Mam nadzieje, że nie będę musiała długo czekać na kolejny tomik, a jeśli chodzi o anime to ostatnie odcinki wcisnęły mnie w fotel i potem ciężko było mi się skupić na kolejnym anime. Mam nadzieję, że choć trochę was zachęciłam do zapoznania się z tym tytułem.


Obserwatorzy

Lubisz to?